W nawiązaniu do artykułu Michała Affanasowicza „Nie tylko z wiatrem - na miecze?” do redakcji przyszedł list od Tomasza Czrnieckiego:
Szanowny Panie Affanasowicz,
Sprawił mi Pan sporo przykrości, może i podobnie jak ja Panu. Podpisałem się z imienia i nazwiska, ma Pan mój e-mail i nie lubię imienia Tadzio. Nie bardzo mam czas na telefoniczne dysputy o cudzych mieczach, podobnie jak na przykład, żonach.
Do rzeczy. Ogólnie Osa podoba mi się jako łódka, aczkolwiek osobiście wolę konformistyczne współczesne łódki, o stosunkowo prostej konstrukcji, takielunku o minimalnej ilości lin i stosu "patentów", pływające na "parametrach" a nie na finezjach.
Uważam, że Osa naśladuje rozwiązania wzornicze łodzi laminatowych - np. nieprostokreślny dach kabiny i nie bedzie eksponować swojego szlachetnego budulca.
Przy takim takielunku, jaki Pan proponuje, wyobrażałbym sobie bardziej tradycyjną, a nawet oldtimerową stylistykę.
Nie lubię rozwiązań przekombinowanych, zawierających jeden element więcej niż to konieczne. Za takie uważam np. instalowanie dwu mieczy na małym jachcie turystycznym. Rozwiązanie to (stosowano nawet 3 miecze) ma, moim zdaniem, pewne zalety dla jachtów oceanicznych, gdzie można to wykorzystać na długich halsach, trymując jacht. Ale i tam się to nie przyjęło powszechnie.
Do miecza.
Moim zdaniem, w Pana dywagacjach jest kilkakrotnie położony nacisk na zagadnienia całkowicie poboczne i myli Pan funkcje miecza i steru.
Po pierwsze, rozważanie sprawności miecza przy innych kątach natarcia niż ostre i bardzo ostre jest nieporozumieniem. Przy bardzo wolnej żegludze i dużych kątach natarcia rozważania oporowe są pozbawione sensu, natomiast duży dryf jest najczęściej wynikiem źle prowadzonych żagli oraz pokracznego kadłuba. Głównym kryterium projektowania mieczy i balastów są zagadnienia oporowe. A więc, najważniejszy jest niski współczynnik oporu profilu oraz jak najcieńszy profil. Ograniczeniem dla konstrukcji miecza powinna być jego wytrzymałość. Przy grubościach rzędu 5 - 7% (bo takie maksymalnie powinny być miecze), kształt przekroju ma oczywiście pewne znaczenie, lecz różnice pomiędzy profilem najgrubszym na 25% czy 35% od krawędzi natarcia są niewielkie. W przypadku płetw balastowych, od których wymaga się "pojemności" zakres grubości to 12 do 15 %, przy czym im grubszy profil tym powinien być bardziej laminarny.
Ster działa przy dużych kątach wychylenia i powinien móc generować największą siłę boczną właśnie przy dużych kątach wychylenia. Stąd inne profile. Oczywiście zagadnienia oprowe dla steru są takie same jak dla miecza - im cieńszy, tym lepszy.
Ponieważ nie podaje Pan wymiarów, a wyłącznie operuje proporcjami, nie wiem czy miecz Osy jest bardzo gruby, czy też bardzo wąski. Uważam, że dla łodzi turystycznej o rozmiarach Osy wskaźnik grubości, a szczególnie konstrukcja jest paranoiczna.
Zgadzam się, że miecz powinien być lekki. Dlatego miecz mojego SMOKA (Polo) waży ok. 18 kg. Wykonałem go z oblaminowanej pianki, pływa ładne kilka lat, "siadałem" na nim wielokroć i się nie złamał.
To co Pan zaprojektował może mieć kilka wad: po pierwsze urobi się Pan jak mrówa. Pana sprawa. Po drugie, przy pewnych prędkościach, miecz, jak każdy, wpadnie w drgania, a puste blaszane skrzydła potrafią w takich sytuacjach wyć. Po trzecie, dobrze walnięty kamieniem może ciec. Miłego wożenia wody. Po czwarte, niech Pan się zastanowi, ile takie coś ma wyporności i ile trzeba go będzie zabalastowac.
Ostatnie. Uważam, że ma Pan obsesję w sprawie dryfu. Polecam pływanie na innych jachtach.
I niech Pan sprawdzi współczynnik wyprzedzenia żaglowego Osy.
Stopy wody.
Tomasz Czarniecki