Strona główna  
Strona główna
      Index / Listy do redakcji  
   

Neptunie – chroń nas przed Jonaszami!
29.03.2004 | Zbigniew Klimczak | | Wyślij artykuł | Drukuj


Świat stanął na głowie, przynajmniej mój świat żeglarski. Dotychczas utożsamiałem go z pięknem i grozą morza w sztormie, z ludźmi szorstkimi, ale szlachetnymi. Ludźmi z powieści Jacka Londona i Josepha Conrada. Również postaciami-legendami, ale w pełni realnymi takimi jak Mariusz Zaruski czy  Konstanty Maciejewicz – żeglarz i wychowawca, pełen pogody, ale wymagający, postrach swoich oficerów, ale tryskający humorem i dowcipem.

To zaczęło się jakieś dwa lata temu, kiedy zerwawszy wszystkie więzy z okresem kolaboracji z PZŻ-tem, żyłem i spokojnie żeglowałem na BATIARZE. Okrutny los sprawił, że wziąłem do ręki magazyn żeglarski i leżąc w koi po sutym obiedzie przeczytałem felieton Sternika polskiego żeglarstwa, w którym w sposób niegodny miana żeglarza, a co dopiero sprawowanej funkcji, sztorcuje człowieka prezentującego inne niż on poglądy na świat i czyni to w sposób urągający godności tego człowieka. Prezes to nasz przedstawiciel, a my jesteśmy jego kolegami, ale i wyborcami, w imieniu których sprawuje swoją funkcję – winien jest nam szacunek i świadomość kto komu służy. Ponadto żeglarstwo z racji zagrożeń jakie niesie jest w pewnym sensie organizacją hierarchiczną. Żeglarz jachtowy czy sternik na Zalewie Zegrzyńskim winien jest kapitanowi jachtowemu szacunek, nawet wtedy, gdy z nim się nie zgadza. Regulamin służby morskiej mówi wyraźnie - wykonać polecenie, a potem można je zaskarżyć. Nie miałem wtedy pojęcia czy kapitan Jerzy Kuliński ma rację czy nie. To było nieważne - ważny był niedopuszczalny styl (jako człowiek dobrze wychowany, wbrew temu co twierdzi Pan Stanisław Latek, nie użyję bardziej dosadnego określenia na taki styl) w jakim rugał Prezes tego Kapitana.

To było przyczyną opuszczenia wygodnej koi BATIARA i wydanie wojny pewnemu nieakceptowanego przeze mnie stylowi uprawiania władzy, szczególnie władzy z mojego i innych nadania. Dlatego przez te dwa lata uprawiałem harce na przedpolu, żywiąc nadzieję, że olej lany na sztormowe morze uspokoi fale i bezpiecznie dotrzemy do portu przeznaczenia. Jakże się myliłem! Sytuacja eskalowała i niedawno przekroczyła stan alarmowy. Złożyło się na to wiele przyczyn, ale katalizatorem okazał się mój artykuł w „Żaglach” pt. „Navigare necesse est- jakim kursem”. Naprzód Komisja  Morska (spadkobiercy Rady Kapitanów, która zza biurka kreśliła trasę do Ameryki kapitanowi JOSEPHA CONRADA) odsądziła mnie od czci i wiary oraz bogu ducha winne „Żagle”, aby osiągnąć apogeum na tegorocznym Sejmiku PZŻ.

Przez cały ten okres, oprócz stwierdzenia Prezesa, że człowiek w moim wieku nie rozumie już potrzeb współczesnego żeglarstwa (krótko mówiąc - shut up!) nie usłyszałem żadnych merytorycznych kontrargumentów. Natomiast z trybuny Sejmiku, który miał być rzekomo poświęcony głównie 80–leciu założenia PZŻ (tak twierdził Prezes przekładając ustawowy termin odbycia Sejmiku w ub. roku) posypały się gromy ustami Prezesa i Pana Stanisława Latka na ludzi myślących inaczej niż oni. Przeżyłem szok dowiedziawszy się, że Prezesowi puściły nerwy i wyzwał Kapitana Jerzego Kulińskiego od kłamców! Tak - to przytaczam dosłownie. Moja Babcia, prosta kobieta ze Lwowa zawsze mi mówiła  „Zbysiu, jak chcesz już komuś dołożyć to mów: Pan się myli i nigdy nie atakuj osoby tylko jego zdanie, z którym się nie zgadzasz”. Człowiek ubliżający ordynarnie z trybuny Sejmiku PZŻ, a więc przed całą żeglarską Polską, po kilku dniach, na oczach całej Polski w programie TVP1 stwierdza, zresztą zupełnie słusznie, że nastąpiło u nas tragiczne obniżenie standardów w polemice politycznej i daje przykład jak jeden poseł nazywa drugiego „bandytą”, a ten rewanżuje się epitetem „ty złodzieju”! Najwyraźniej Prezes słowa „kłamca” nie zalicza do niższych standardów, a szkoda, bo moim zdaniem to słowo z tego samego jadłospisu.

 
 

Degrengolada zwyczajów trwa nadal: wiceprezes S. Latek zamiast polemiki ogłasza z trybuny Sejmiku, że jestem pozbawiony kultury i obrażam uczciwych działaczy! Mam tu prawdziwy problem z zakresu logiki, a niestety studiowałem w kraju i czasach kiedy logika nie była wykładana, ale spróbuję sprostać zadaniu.. Chodzi o to, że nie rozumiem co oznacza słowo „uczciwy” przed słowem „działacz”. O uczciwości Wiceprezesa nic nie wiem, a nawet gdybym wiedział coś złego to bym nie pisał, bo nie stać mnie na procesy. A więc uczciwość tego działacza jest poza dyskusją. Zostaje „działacz” i tu stwierdzam pod przysięgą i świadom odpowiedzialności karnej, że Pana stwierdzenie w „Żaglach”, iż tylko pozorne jest zmniejszenie liczby żeglarzy na Mazurach i że dalej jest ich tyle samo, tylko się pochowali po „szczypiorku” (to moja złośliwość) i w nowych marinach (to Pana), nie tylko  rozśmieszyło mnie do łez, ale poważnie mówiąc źle świadczy o kompetencji człowieka odpowiedzialnego za żeglarstwo śródlądowe.

Może jest Pan osobą kompetentną, ale napisał Pan artykuł w sposób niekompetentny i obrażający moja inteligencję. Panie Wiceprezesie, uczciwość na tym stanowisku jest poza dyskusją, ja wymagam po prostu kompetencji (ZG PZŻ nie odpowiada, a ja wciąż czekam na wyciąg z protokołu Sejmiku w części dotyczącej szkalowania przez Pana mojej skromnej osoby - może Pan sam tego dopilnuje?!).

Najlepsze na końcu. Znowu moja Babcia mówiła, że jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. Jest dla mnie zrozumiałe, że internet, a szczególnie „Sail-ho” psuje krew kilku prominentom z Chocimskiej. To w tym przypadku po prostu tzw. drugi obieg z czasów stanu wojennego. Dlaczego „drugi”? Bo zarzuciłem magazynom żeglarskim, że nie podejmują istotnych problemów na linii polscy żeglarze - władza i jesteśmy zdani tylko na internet. Jeden bardzo przebojowy magazyn w ogóle nie zauważył mojego „Listu otwartego do Redaktorów”, ale Pan Waldemar Heflich z „Żagli” nie tylko zauważył, ale poświęcił całą stronę na polemikę ze mną. Kto to czytał to musi dojść do wniosku, że to w zasadzie była obrona „uczciwych” działaczy z PZŻ, a ich winą jest tylko brak polityki informacyjnej w stosunku do szarej masy. Gdzie tu dziwność i zaskoczenie?! A no tu, że z tej samej trybuny i ustami tych samych działaczy lecą gromy na znany, najlepszy i ceniony magazyn żeglarski „Żagle” i jego Redaktora Naczelnego. Co ”Żagle” takiego uczyniły, że naraziły się prezesom? Otóż „Żagle” znane z eleganckiej linii i wyważonych opinii, hołdujące zasadzie równowagi w prezentowaniu opinii, miały czelność zamieścić mój list w sprawie reformy PZŻ. Powtarzam - list od czytelnika, a nie materiał prezentujący linię magazynu!

„Żagle” spełniły demokratyczne standardy, ale to wystarczyło żeby narazić się śmiertelnie kilku osobom. Śmieszne? Nie. Tragiczne!
Miałem po tym wszystkim sen. Nawiązywał do znanej wypowiedzi naszego Premiera. Otóż w moim śnie usłyszałem z trybuny Sejmiku słowa „...koledzy żeglarze, nie ma problemu Wiesława Kaczmarka, jeśli tylko dobro polskiego żeglarstwa tego wymaga, podaję się do dymisji wraz z całym Zarządem”.
Niestety to był tylko sen i boję się, że chęć bycia na stanowisku Prezesa PZŻ długo jeszcze będzie lekiem na frustracje spowodowane perypetiami ambitnego polityka.

Na tym kończę Panowie Działacze i pamiętajcie, że to Wy jesteście osobami publicznymi a ja osobą prywatną (weteranem, jak pochylił się kiedyś nade mną Prezes), a mimo to, to ja przestrzegam dobrych manier, może dlatego, że miałem mądrą Babcię i wspaniałych instruktorów żeglarskich.

Wracając do pięknego snu, nie sprawdzi się on tak długo, jak długo będą delegatami na Sejmik ludzie w wieku i pokroju Honorowego Komandora „Neptuna” który bez „delegacji” Zarządu Klubu próbował zdyskredytować wystąpienie Jerzego Kulińskiego. Zarząd musiał wystosować sprostowanie do ZG PZŻ, ale smrodek wazeliny został. Nie komentowałem przemówienia kapitana Jerzego Kulińskiego na Sejmiku, ogłoszonego na „Sail-ho”, ale teraz w pełni i z całym przekonaniem popieram Jego wniosek, a raczej apel, aby Delegaci w tym składzie nie kandydowali do przyszłego Sejmiku. Ja też odrzuciłem propozycję.

Z dużym niesmakiem ostatnie wydarzenia skomentował Zbigniew Klimczak



 
 
 



 
 


   

 
  Linki sponsorowane
 
 
 
 
 
      Index / Listy do redakcji    
     
  Copyright © 2002-2009 Magazyn Wodniaków Port21.pl
Redakcja Port21.pl | Reklama w internecie | Photo Stock | Promocja regionów i turystyki | Projektowanie stron
Projektowanie stron i pozycjonowanie stron 
     
Spis treści Redakcja Technika Listy Cała naprzód Galeria English version Port21.pl Hot news Encyklopedia Na wiatr Czartery Mesa Pomoce nawigacyjne Porady