Degrengolada zwyczajów trwa nadal: wiceprezes S. Latek zamiast polemiki ogłasza z trybuny Sejmiku, że jestem pozbawiony kultury i obrażam uczciwych działaczy! Mam tu prawdziwy problem z zakresu logiki, a niestety studiowałem w kraju i czasach kiedy logika nie była wykładana, ale spróbuję sprostać zadaniu.. Chodzi o to, że nie rozumiem co oznacza słowo „uczciwy” przed słowem „działacz”. O uczciwości Wiceprezesa nic nie wiem, a nawet gdybym wiedział coś złego to bym nie pisał, bo nie stać mnie na procesy. A więc uczciwość tego działacza jest poza dyskusją. Zostaje „działacz” i tu stwierdzam pod przysięgą i świadom odpowiedzialności karnej, że Pana stwierdzenie w „Żaglach”, iż tylko pozorne jest zmniejszenie liczby żeglarzy na Mazurach i że dalej jest ich tyle samo, tylko się pochowali po „szczypiorku” (to moja złośliwość) i w nowych marinach (to Pana), nie tylko rozśmieszyło mnie do łez, ale poważnie mówiąc źle świadczy o kompetencji człowieka odpowiedzialnego za żeglarstwo śródlądowe.
Może jest Pan osobą kompetentną, ale napisał Pan artykuł w sposób niekompetentny i obrażający moja inteligencję. Panie Wiceprezesie, uczciwość na tym stanowisku jest poza dyskusją, ja wymagam po prostu kompetencji (ZG PZŻ nie odpowiada, a ja wciąż czekam na wyciąg z protokołu Sejmiku w części dotyczącej szkalowania przez Pana mojej skromnej osoby - może Pan sam tego dopilnuje?!).
Najlepsze na końcu. Znowu moja Babcia mówiła, że jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. Jest dla mnie zrozumiałe, że internet, a szczególnie „Sail-ho” psuje krew kilku prominentom z Chocimskiej. To w tym przypadku po prostu tzw. drugi obieg z czasów stanu wojennego. Dlaczego „drugi”? Bo zarzuciłem magazynom żeglarskim, że nie podejmują istotnych problemów na linii polscy żeglarze - władza i jesteśmy zdani tylko na internet. Jeden bardzo przebojowy magazyn w ogóle nie zauważył mojego „Listu otwartego do Redaktorów”, ale Pan Waldemar Heflich z „Żagli” nie tylko zauważył, ale poświęcił całą stronę na polemikę ze mną. Kto to czytał to musi dojść do wniosku, że to w zasadzie była obrona „uczciwych” działaczy z PZŻ, a ich winą jest tylko brak polityki informacyjnej w stosunku do szarej masy. Gdzie tu dziwność i zaskoczenie?! A no tu, że z tej samej trybuny i ustami tych samych działaczy lecą gromy na znany, najlepszy i ceniony magazyn żeglarski „Żagle” i jego Redaktora Naczelnego. Co ”Żagle” takiego uczyniły, że naraziły się prezesom? Otóż „Żagle” znane z eleganckiej linii i wyważonych opinii, hołdujące zasadzie równowagi w prezentowaniu opinii, miały czelność zamieścić mój list w sprawie reformy PZŻ. Powtarzam - list od czytelnika, a nie materiał prezentujący linię magazynu!
„Żagle” spełniły demokratyczne standardy, ale to wystarczyło żeby narazić się śmiertelnie kilku osobom. Śmieszne? Nie. Tragiczne!
Miałem po tym wszystkim sen. Nawiązywał do znanej wypowiedzi naszego Premiera. Otóż w moim śnie usłyszałem z trybuny Sejmiku słowa „...koledzy żeglarze, nie ma problemu Wiesława Kaczmarka, jeśli tylko dobro polskiego żeglarstwa tego wymaga, podaję się do dymisji wraz z całym Zarządem”.
Niestety to był tylko sen i boję się, że chęć bycia na stanowisku Prezesa PZŻ długo jeszcze będzie lekiem na frustracje spowodowane perypetiami ambitnego polityka.
Na tym kończę Panowie Działacze i pamiętajcie, że to Wy jesteście osobami publicznymi a ja osobą prywatną (weteranem, jak pochylił się kiedyś nade mną Prezes), a mimo to, to ja przestrzegam dobrych manier, może dlatego, że miałem mądrą Babcię i wspaniałych instruktorów żeglarskich.
Wracając do pięknego snu, nie sprawdzi się on tak długo, jak długo będą delegatami na Sejmik ludzie w wieku i pokroju Honorowego Komandora „Neptuna” który bez „delegacji” Zarządu Klubu próbował zdyskredytować wystąpienie Jerzego Kulińskiego. Zarząd musiał wystosować sprostowanie do ZG PZŻ, ale smrodek wazeliny został. Nie komentowałem przemówienia kapitana Jerzego Kulińskiego na Sejmiku, ogłoszonego na „Sail-ho”, ale teraz w pełni i z całym przekonaniem popieram Jego wniosek, a raczej apel, aby Delegaci w tym składzie nie kandydowali do przyszłego Sejmiku. Ja też odrzuciłem propozycję.
Z dużym niesmakiem ostatnie wydarzenia skomentował Zbigniew Klimczak