(...) W 1982 roku, chcieliśmy zbudować łódź, wygodną, na miarę (2+2) - rodzinną. Kupiłem u p. Jerzego (Strzeleckiego – przyp. red.) dokumentację Kaczorka, którego jednak powiększyłem nieco. W międzyczasie, kupiliśmy działkę i budowa łodzi stanęła w martwym punkcie. Budowałem domek. (...)
Tymczasem nasza sklejkowa krypcia, dobrze napokostowana dzielnie w garażu przetrwała najgorsze zawieruchy. Pieniążki, w międzyczasie, potrzebne były do utrzymania rodziny, wykształcenia synów. Nigdy tych pieniążków nie było tyle, żeby można było przeznaczyć je, tylko do budowy łodzi. Chłopcy ukończyli studia, starszy ma już swój jacht. Gdy ja, jeszcze mając dużo zajęć przy budowie domku, jednak wydobyłem kochane marzenia z pod tarasu, i powoli znów zaczynam.