Strona główna  
Strona główna
      Index / Mesa  
   

śladami Znaczy Kapitana część 6
11.04.2005 | Jan Ruszkowski | | Wyślij artykuł | Drukuj


Pomniki polskości na morzach świata

W Polsce, jak wiadomo, dopiero w połowie lat 90. przed płetwonurkami otworzyła się możliwość w miarę swobodnego nurkowania w Bałtyku, nurkowania wrakowego. Nie zawsze jest to łatwe, bywa niebezpieczne, ale wizyty na wrakach, gdzie czas zatrzymał się w miejscu, są zazwyczaj niepowtarzalne. Odwiedziłem na razie zaledwie kilkanaście z nich, ale tylko trzy były polskie (z czego jeden zupełnie nowy). Nasze wody pełne są zarówno odkrytych wraków, jak i tych wciąż czekających na odkrycie. Są szwedzkie, niemieckie, angielskie, holenderskie, rosyjskie a polskich, wbrew pozorom, jakoś mało.

Pod koniec lat 80. statek badawczy Centralnego Muzeum Morskiego natrafił sonarem na wrak, o którym sądzono, że jest pozostałością GÓRNIKA – jednego z pierwszych polskich holowników morskich. Pokładając w nim duże nadzieje, w 1990 roku przystąpiono do żmudnej eksploracji wraku, usuwania oplatających go gęsto sieci i wypompowywania z jego wnętrza piasku, mułu i małży. Niestety, po znalezieniu żelaznej kasety z dokumentami, okazało się, że jest to w rzeczywistości wrak niemieckiego holownika marynarki wojennej ARNGAST.

GÓRNIK wciąż czeka więc na swojego odkrywcę. Reasumując, wcale nie jest łatwo zanurkować na polskim wraku. Wyjątkiem są na pewno szczątki słynnego niszczyciela ORP WICHER, który jako jedyny spośród naszych kontrtorpedowców w przededniu wybuchu II wojny nie opuścił Bałtyku, lecz pozostał w Polsce do dyspozycji dowódcy obrony wybrzeża. Spisywał się bohatersko w obronie Helu, gdzie jednak 3 IX 1939 został zbombardowany w porcie. Niemcy podjęli próbę podniesienia go z dna basenu portowego i odholowania do Kuźnic, ale gdy udało im się zaledwie wyprowadzić go z portu WICHER znów poszedł na dno i spoczywa do dziś tuż przy falochronie portu marynarki wojennej w Helu. Niestety po wojnie był on najpierw miejscem szkolenia płetwonurków–minerów, następnie – Eldorado zbieraczy metali kolorowych i dziś nawet przy najszczerszych chęciach nie da się w nim dopatrzyć zarysu okrętu. Pozostało jedynie rozległe podwodne złomowisko. 

Jego bliźniacza jednostka, ORP BURZA po odsłużeniu swojego czasu jako statek–muzeum i zastąpieniu przez ORP BŁYSKAWICĘ stała się najpierw poligonem pożarowym, a dziś posępny zarys jej burty wystaje z wody przy porcie wojennym w Helu, gdzie kadłub jej służy jako falochron i zbiorowa ubikacja dla mew. Kto nurkował kiedyś na WICHRZE przy utrzymującym się silniejszym zachodnim wietrze na pewno wie o czym piszę...

Inny bohaterski polski niszczyciel ORP GROM został zbombardowany w norweskich fiordach i spoczywa obecnie na głębokości ponad 100 metrów. Na tak głębokie zejście mogą sobie pozwolić tylko bardzo nieliczni z nas, nie mówiąc już o tym, że z uwagi na głębokość nie ma mowy o żadnym dłuższym zwiedzaniu. Dopiero w zeszłym roku (2004), Mirek Standowicz – polski płetwonurek mieszkający w USA – jako pierwszy odwiedził wrak ORP GROM od jego zatonięcia.

 
 

ORP ORZEŁ w czasie patrolu
ORP ORKAN, storpedowany na południe od Islandii, leży daleko poza zasięgiem płetwonurka. Podobnie ORP KUJAWIAK (przedwojenny) który zatonął na minie koło Malty, spiesząc na ratunek rozbitkom z innego zatopionego okrętu. Legendarny polski okręt podwodny ORP ORZEŁ, a dokładniej jego wrak leży być może nawet "w zasięgu" nurkowania, gdyż całe Morze Północne jest morzem szelfowym, dość płytkim, kłopot jednak w tym, że od dnia 23 V 1940 roku, gdy wyszedł z portu na patrol na Morze Północne, nikt go więcej nie widział. Podobnie jak GÓRNIK, tak i ORZEŁ wciąż czeka na swojego odkrywcę.

Wreszcie wspomnieć można o drugim, obok PIŁSUDSKIEGO, polskim transatlantyku, który zatonął w czasie wojny, o CHROBRYM. Zbombardowany przez Niemców, doszczętnie spłonął i zatonął w fiordzie na Lofotach (patrz: "Krążownik spod Somosierry"). Jego również niestety nie można osobiście odwiedzić – kilka lat temu norweska Marynarka Wojenna w ramach swoich ćwiczeń odnalazła jego wrak, spoczywający na głębokości ponad 160 metrów.

Miejsce spoczynku transatlantyka m/s PIŁSUDSKI jest więc z wielu względów zupełnie unikatowym punktem na morskiej mapie świata. Szkoda, że przez nas zapomnianym. Nie jest to zresztą aż tak dziwne: podczas gdy jego bliźniak m/s BATORY służył naszej marynarce z powodzeniem jeszcze do końca lat sześćdziesiątych (złomowany w 1972) i tym samym istniał długo w świadomość Polaków, to wspominanie marszałka Piłsudskiego nie było zbyt popularne w Polsce Ludowej.

Choć barwne czasy narodzin i świetności naszej przedwojennej floty handlowej odchodzą w przeszłość i pokrywają się coraz grubszą patyną, choć większość ludzi opisanych na kartach książek Karola Borchardta, jak i on sam, dawno już od nas odeszła, wciąż istnieją na szczęście miejsca zdolne przenieść nas w czasie do tamtych chwil.

Pomimo kilku lat poszukiwań, do dziś nie udało mi się ustalić jednej rzeczy i pozostaje ona dla mnie otwarta. Otóż gdy na początku wojny m/s PIŁSUDSKI poddany został gruntownej przebudowie w stoczni w Newcastle on Tyne, gdzie przygotowywano go do roli transportowca wojska. W pierwszej kolejności usunięto z niego wszystkie dzieła sztuki zdobiące jego wnętrza: rzeźby, obrazy, meble, dywany, porcelanę etc. –  dzieła tych wszystkich wspomnianych polskich artystów, którzy uprzednio tak zadbali, aby statek ten stał się jednym wielkim, polskim arcydziełem. Nikt jak dotąd nie potrafił mi odpowiedzieć jakie były dalsze losy tego przebogatego wyposażenia. Czy zostały w Anglii? Czy trafiły do polskich muzeów i gdzieś w magazynach zdążyły pokryć się już grubą warstwą kurzu? Może zaś po prostu "zaginęły" w zawierusze wojennej i szukać ich można jedynie w angielskich antykwariatach i u kolekcjonerów? Jeśli ktoś wie cokolwiek na ten temat, to może zechciałby dopisać ciąg dalszy tej historii?

Zobacz także:
stronę o MS PIŁSUDSKI oraz artykuły "Borchardt w internecie i dla bibliofilów
i "Cmentarz Hartlepool".

fot. Zdjęcie ORP orzeł pochodzi ze strony www.orzel.one.pl.



 
 
 



 
 


   

 
  Linki sponsorowane
 
 
 
 
 
      Index / Mesa    
     
  Copyright © 2002-2009 Magazyn Wodniaków Port21.pl
Redakcja Port21.pl | Reklama w internecie | Photo Stock | Promocja regionów i turystyki | Projektowanie stron
Projektowanie stron i pozycjonowanie stron 
     
Spis treści Redakcja Technika Listy Cała naprzód Galeria English version Port21.pl Hot news Encyklopedia Na wiatr Czartery Mesa Pomoce nawigacyjne Porady