| Port21.pl
Magazyn Wodniaków Na wiatr Zegrze po przerwie... Autor: Artur Wilkin 09.06.2005
Koniec października na Zalewie Zegrzyńskim. Świeżo ukończony kurs na sternika. Egzamin. Wysłużona DZ-ta, nerwy, stres i głośne komendy. Potem egzamin teoretyczny i wielka radość, kiedy szczęśliwie można krzyknąć „jest, mam to!” (w każdym razie ja tak krzyknąłem). Cała impreza była na tyle udana, że nawiązane wtedy przyjaźnie, choć z przerwami, pozostały do dzisiaj. Po takiej właśnie przerwie jadę odwiedzić stare kąty i przyjaciół, zobaczyć co się zmieniło, co zostało. Czy poznam miejsce, z którym wiąże się tyle wspomnień. Zanim wjechałem na teren Młodzieżowego Ośrodka Sportu i Rekreacji w Zegrzu, rzucam okiem na to, co dookoła. Po barze, w którym jako stali klienci, na śniadanie jadaliśmy antrykot z indyka z frytkami (nie pamiętam ile za porcję), nie pozostał ślad. Ponoć zlikwidowano go niedługo po zakończeniu naszego kursu. Ciekawe. Są jednak inne i trochę więcej sklepów.
Oto Misiek, zbierając doświadczonych instruktorów założył własną szkołę żeglarską. Jego trzy zadbane jachty wytrwale wożą kursantów i innych amatorów spędzania czasu na wodzie. Pod bacznym okiem Miśka, Janusza i Dady oraz nieocenionego w swej „morskiej mądrości” kapitana Jana, szkolą się żeglarze... Miśkowi przez kolejne lata w charakterze dobrej gwiazdy, muzy i wszystkiego, co dla faceta ważne, przyświeca Iza, z którą poznali się jeszcze w czasie naszego kursu. Obecnie ich plany ucieleśniły się weselem nad Zegrzem na początku czerwca. Fajnie jest i fajny ten port. Myśl, że „kiedyś było tu inaczej”, której najbardziej obawiałem się przed wyjazdem, ucieka bezpowrotnie. Grill przy piwie i długie rozmowy o tym, co się wydarzyło w ciągu ostatnich pięciu lat i planach na przyszłość. Taki wieczór zawsze jest okazją do wyklucia się nowych pomysłów. „Ktoś tam kupił jacht..” „ A słyszeliście o tym?..”, „Popłyńmy tam..”, - niektóre rzeczy potem się realizuje, inne tracą wiele ze swojej atrakcyjności, ujrzawszy światło dnia następnego. Z tarasu rozpościera się panorama na Zalew. Niby sztuczne to jezioro, ale woda przecież prawdziwa. Żeglować można i to całkiem nieźle, więc nikt się nad tym specjalnie nie zastanawia. Jachty kołyszą się przy pomostach. Kiedy zrywa się wiatr, fały zaczynają swoją dźwięczną rozmowę z masztami. Czuję się żeglarzem pełną gębą, choć nie wszedłem dziś nawet na łódkę.
Stojąc w fali powracającego weekendowego korka mam czas, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego tak długo mnie tu nie było. Jednak nic sensownego nie wpada mi do głowy. Atmosfera serdeczności, panująca na całym terenie ośrodka i nie udawanej „braci żeglarskiej” to coś, po co zawsze warto tu przyjechać, bez względu na to, czy uprawia się żeglarstwo, czy też jachting. Izie i Miśkowi z okazji Ślubu Artykuł pochodzi z Port21.pl - Magazyn Wodniaków http://www.port21.pl redakcja@port21.pl Design by: www.meyes.pl
|


