| |
|
 |
|
budowa kanadyjki żaglowej Beth YUANFEN
część 1
14.12.2009 |
Robert Hoffman | | Wyślij artykuł | Drukuj
|
|
Jak to się zaczęło... Prawie od kiedy pamiętam pragnąłem własnoręcznie zbudować łódź. Na pewno owo irracjonalne pragnienie mocno rozwinęło się po lekturze pierwszego wydania książki Mieczysława Plucińskiego i Stefana Workerta „Sam zbuduj łódź” z 1964 roku. Wtedy to również mój ojciec rozważał budowę Biedronki (proj. J. Grzegorzewski), ale z różnych powodów zaniechał tego pomysłu. Z biegiem lat, w posiadaniu naszej rodziny były kolejne łodzie, ale wszystkie kupowaliśmy, jako używane i nie budowaliśmy ich, natomiast staraliśmy się zbierać dostępne na rynku pozycje książkowe na temat amatorskiego projektowania i budowy łodzi i jachtów.
W latach 60-80 samodzielna budowa łodzi była dobrym (a czasem jedynym) sposobem na uzyskanie własnej jednostki, ponieważ krajowy przemysł nie był w stanie zaspokoić popytu, a ceny stoczniowych jednostek wielokrotnie przekraczały możliwości indywidualnych nabywców. W tamtych latach, w Polsce, amatorskie budowanie łodzi i jachtów przeżywało swój „złoty wiek”.
W latach 90. pomysł samodzielnej budowy odżył we mnie na nowo, ale uznałem, że lepiej będzie postarać się o coś do wykończenia, albo odbudowy i kupiłem rozbrojony kadłub regatowego prototypu klasy Micro, który mozolnie, przez pewien czas, przerabiałem na „weekend cruisera”. Podczas rewitalizacji i uzbrajania mojej łódki, byłem już pewien, że budowa od zera byłaby o wiele bardziej przyjemna niż praca przy poprawianiu tego, co komuś się nie udało, a jeślibym popełnił jakieś błędy, to później pretensje mógłbym mieć wyłącznie do siebie samego. Po kilku sezonach moje Micro zmieniło właściciela, a ja ponownie zostałem z myślami o własnoręcznej budowie łodzi. Te niezrealizowane pragnienia stawały się już chyba rodzajem obsesji...
Czasy się zmieniły, własnoręczna budowa łodzi i jachtów przestała być opłacalnym sposobem na wejście w posiadanie własnej jednostki. Rynek oferuje wiele możliwości nabycia jednostek stoczniowych, zarówno nowych, jak i używanych. Chęć własnoręcznej budowy ma mniej przesłanek racjonalnych, ale przecież sama budowa również może być frajdą, ciekawym i pouczającym hobby, dawać satysfakcję z tworzenia własnymi rękami nowego bytu. Pomimo dostępności wszelkiego rodzaju dóbr, również w wysokorozwiniętych krajach ludzie sami budują zarówno małe i proste łódeczki i kajaki, jak i duże i skomplikowane jachty, czasami wręcz są to arcydzieła sztuki szkutniczej...
Jednocześnie z chęcią budowy rodziły się różne koncepcje, co budować. Poszukiwałem gotowych projektów, ale i sam próbowałem swoich sił w projektowaniu. Powstały, między innymi, całkiem zaawansowane projekty dwóch wersji małego kabinowego katamarana w stylu J. Wharrama z nietypowym ożaglowaniem dwumasztowym w układzie „biplane” do zastosowania w przybrzeżnych rejsach po morzu - mniejszy o długości 5 metrów i większy o długości 6,8 m. Większa wersja katamarana powstała po moich doświadczeniach w zatokowym rejsie proa PJOA w lipcu 2008 roku.
|
| |
|
|
| |
Wybór konkretnej jednostki wiązał się z rozważeniem kilku istotnych spraw:
1. Miejsce budowy, 2. Koszty budowy, 3. Czas budowy, 4. Przyjemność z budowy, 5. Przechowywanie i transport po zakończeniu budowy oraz koszty eksploatacyjne.
1. Miejsce – najlepiej gdyby było blisko domu, aby nie tracić czasu na dojazdy i żeby móc na budowanie wykorzystywać praktycznie każdą wolną chwilę, aby było pod dachem, żeby budowa mogła odbywać się niezależnie od pogody, aby było tanie, co wiąże się z następnym punktem.
2. Koszty – każdy sam powinien potrafić określić ramowe koszty na jakie może sobie pozwolić. Jest sporo ofert sprzedaży dużych jachtów w budowie, których budowniczowie przeliczyli się ze swoimi możliwościami w trakcie, a chyba lepiej zaczynać coś mniejszego, aby mieć pewność, że damy z tym sobie radę. Trzeba wziąć pod uwagę koszty materiałów, narzędzi, wynajmu miejsca, energii...
3. Czas – każda budowa musi trwać, więc trzeba zastanowić się ile czasu możemy na nią poświęcić i w rezultacie, kiedy możemy spodziewać się ukończenia budowy, bo przecież celem jest satysfakcja z ukończonej łodzi i korzystanie z jej walorów. Znam wiele budów rozpoczętych i ciągnących się latami – tego również chciałbym uniknąć.
4. Przyjemność – oczywiście, przecież zaczynając budowę zakładamy, że robimy to dla przyjemności, a nie po to, byśmy mieli się umartwiać. Przyjemność jakiej dostarczyć może własnoręczna budowa łodzi, to sprawa bardzo indywidualna, ale moim zdaniem nie warto porywać się na zbyt skomplikowane zadania, których niepowodzenie może powodować frustracje – osobiście wybieram proste rozwiązania.
5. Eksploatacja – „ Kto ma statki ten ma wydatki” mówi stare powiedzonko. Łódź, czy jacht budujemy dla siebie, według własnych potrzeb i koncepcji przyszłych rejsów, czy to śródlądowych, czy morskich, ale warto pamiętać o tym, że np. mieszkając w głębi kraju, a będąc armatorem morskiego jachtu, skazujemy się na dalekie dojazdy oraz wysokie koszty stacjonowania jachtu w marinie – czy warto budować latami morski jacht, aby wykorzystywać go przez najwyżej kilka tygodni w roku?
Tego typu rozważania dotyczą zapewne wielu z tych, którzy kiedykolwiek myśleli o budowie swojego jachtu, czy nawet małej łódki. Każdy z nich dochodził do własnych rozwiązań.
W polu moich zainteresowań były również łodzie małe, tanie i łatwe w budowie, możliwe do eksploatacji nawet na maleńkim Jeziorze Dziekanowskim (10 minut pieszo od mojego domu). Jedną z nich była sklejkowa kanadyjka żaglowa Beth znanego australijskiego projektanta Michaela Storera, którą już kiedyś na tych gościnnych łamach zaprezentowałem, a która, poza wszystkim, po prostu mi się bardzo podobała.
Tak, Beth to prawdziwa ślicznotka – pomimo prostych kształtów wyróżniająca się elegancją i niesztampowym charakterem, a potrafiąca dać sternikowi satysfakcję z żeglugi. Konstrukcja jej jest na tyle prosta, by budowanie w pojedynkę nie stało się dla mnie utrapieniem. Jej budowa możliwa jest w moim małym, przydomowym garażu w ciągu niezbyt długiego czasu. Koszt budowy, wraz z żaglami, powinien zmieścić się w 5000 złotych. Przechowywanie gotowej jednostki również nie będzie kłopotliwe w tym samym garażu, a transport jej możliwy nawet na dachowym bagażniku samochodu osobowego. Do ręcznego transportu na małe odległości (np. nad pobliskie jezioro) można zastosować prosty wózek mocowany w skrzynce mieczowej...
Decyzja zapadła na przełomie kwietnia i maja 2009 roku. W tym samym czasie, zanim formalnie rozpoczęła się budowa, wybrana została nazwa dla mojej przyszłej łodzi – YUANFEN, co po chińsku oznacza karmiczną siłę, która zbliża do siebie nawzajem ludzi. Mam wrażenie, że taka właśnie siła zbliżyła mnie do Beth, która spodobała mi się od pierwszego wejrzenia.
Dane techniczne kanadyjki żaglowej Beth długość 4,7 m szerokość 0,85 m wyporność 147 kG powierzchnia żagli 7,6 m2
rys. Stefan Ekner |
| |
|
|
|
|
|