| |
|
 |
|
Merlin - bliżej wody i wiatru
23.03.2005 |
Artur Wilkin | | Wyślij artykuł | Drukuj
|
|
W ofercie jachtów dostępnych na polskim rynku zdecydowany prym wiodą jednostki kabinowe. Z roku na rok stają się one coraz dłuższe i wyższe. Obszerne wnętrza, dla których standardem stała się już wysokość stania, zapewniają armatorom poczucie komfortu w każdych warunkach pogodowych. A co z samym żeglowaniem? Wygodnie. Ciężki balast zabezpieczy nas przed błędami sternika i ograniczy do minimum konieczność dotykania się do szotów, a w specjalnym uchwycie na dzielnych szuwarowych wilków morskich czekają zimne napoje. To przerysowanie. Jednak wielu żeglarzy zgodzi się ze mną, że uwzględniając rozwój sytuacji na Mazurach, coś w tym jest. Pływanie na dużym i drogim jachcie stało się synonimem prestiżu i po prostu w wielu kręgach „tak wypada”.
Rynek, choć nieco „monotematyczny”, dysponuje też ofertą dla tych, którzy z różnych powodów pragną realizować styl żeglowania odmienny od powyższego schematu. Jeśli kogoś nie stać na jacht wart tyle, co wysokiej klasy samochód, to nie znaczy, że powinien porzucić wszelkie marzenia związane z żeglowaniem. Z drugiej strony, jeśli dysponujemy czasem wolnym pozwalającym najwyżej na jednodniowe przygody z wiatrem, nie potrzebujemy na jachcie kabiny, do której można zmieścić kuchnię, telewizor i paprotkę.
Takimi założeniami kierował się Marek Jankowski projektując Merlina - łódkę, która bez nadmiernych zacięć regatowych służyć miała czerpaniu przyjemności z bliskiego obcowania z wodą i wiatrem.
 |
| Wywróconego Merlina z łatwością stawia jedna osoba |
Merlin powstał w oparciu o doświadczenia konstruktora z jego poprzednich łódek – Żabci i Puchatka, które zaprojektowane zostały w latach 80. początkowo na własne potrzeby. Ich plany cieszyły się jednak zainteresowaniem wśród zwolenników amatorskiego szkutnictwa i obecnie są dostępne bezpłatnie w internecie: www.kama.net.pl. Tym łódkom poświęcony będzie oddzielny tekst. Merlin produkowany jest od niedawna i stanowi na razie niewielką część produkcji całego zakładu, jednak planowany jest jej rozwój, a także poszerzenie o inne konstrukcje.
Pierwsze wrażenia wyniesione z oględzin Merlina prowadzą do wniosku, że konstruktor pracował w myśl hasła: „lepiej dać więcej, to się nie urwie”. I rzeczywiście. Masa przekraczająca 80 kg likwiduje wątpliwości, odnośnie niedostatecznej grubości poszycia kadłuba, a np. 3 mm wanty wydają się być, co najmniej wystarczające dla jachtu o takich gabarytach. Merlin oferowany jest w 3 różnych wersjach ożaglowania: 7; 8,5 oraz 10 m2. Ta pierwsza przeznaczona jest dla najmniej wprawnych żeglarzy lub tych nie obdarzonych nadmierną regatową żyłką. Wersje z powiększonym grotem z uwagi na „ostrzejszy” charakter pływania wyposażono dodatkowo w pasy balastowe, obciągacz bomu i przedłużacz rumpla. We wszystkich grot (przy wersji 10 m2 – pełnolistwowy) podnoszony jest w likszparze (w odróżnieniu od często stosowanej, na łódkach tej wielkości kieszeni na maszt. Wszycie refbanty pozwalają na redukcję powierzchni żagli w razie zaistnienia takiej potrzeby. Okno w foku zwiększa pole widzenia sternika.
|
| |
|
|
| |
 |
| Wysoka pawęż nie ciągnie wody |
Kadłub, przy stosunkowo dużej masie, dzięki swoim pełnym kształtom, ma stosunkowo sporą wyporność, pozwalającą na pływanie nawet 3-osobowej załodze. Konstruktor duży nacisk kładł na zlikwidowanie efektu „ciągnięcia wody” za rufą, który bywa zmorą wielu jachtów. W tym celu przesunięto ku tyłowi środek wyporu i jednocześnie podniesiono pawęż ponad linię wodną. Mała falszburta na dziobie oraz lekki, zawinięty w dół, nawis pokładu zachodzącego na burty powinny nieco chronić załogę przed bryzgami wody.
Pokład wyposażony jest w niezbędne na łódce tej wielkości okucia, pokryty powierzchniami przeciwślizgowymi. Obszerny kokpit ma dodatkowo tę zaletę, że pozbawiono go wszelkich zbędnych nierówności i okuć, czyniąc go tym samym odpowiednim miejscem (200 x 70 cm) do relaksu po pływaniu. Wygodę zwiększa umieszczenie skrzyni mieczowej pod kokpitem. O jej obecności świadczy jedynie niewielka wypukłość w dnie i wychodzący z niej fał miecza. Ta wypukłość zwiększa sztywność podłogi kokpitu, jednocześnie tworzy od strony masztu zagłębienie stanowiące bezpieczne miejsce dla dziecka lub rzeczy wrzuconych luzem. Ławy kokpitu wydają się być dość wygodne, a dostępna ilość miejsca rodzi nadzieję, że 3 załogantów nie pozabija się wzajemnie w trakcie wykonywania zwrotów.
 |
| W oczekiwaniu na załogę... |
Pewnym mankamentem Merlina może być brak odpływu wody z kokpitu, co w razie deszczu stwarza konieczność wybrania wody przed wypłynięciem. Na życzenie można otrzymać egzemplarz z otworem, odprowadzającym wodę do skrzyni mieczowej, jednak trzeba pamiętać, że taki mechanizm przy ostrzejszym pływaniu może działać w dwie strony urozmaicając żeglarskie przeżycia delikatną fontanną.
Z kokpitu mamy dostęp do forpiku i achterpiku, wyposażonych w szczelnie zamykane klapy. Ich objętość wystarcza do pomieszczenia większości potrzebnych rzeczy, takich jak pagaje, kapoki itp. oraz montaż akumulatora do zasilania silnika elektrycznego. Obie płetwy są profilowane. Z myślą o ergonomii zatroszczono się o możliwość regulacji długości rumpla.
 |
| Merlin dla tych, którzy lubią elektryczne wspomaganie |
Ciężko jest oceniać możliwości nautyczne łódki, którą z powodu zimy mogłem przetestować jedynie „na sucho”. Trzeba jednak powiedzieć, że jej mocna budowa zasługuje na zaufanie, a zastosowanie dużej ilości tworzywa piankowego zapewniającego całkowitą niezatapialność (do tego wypieniony maszt i bom pomogą nieuważnej załodze zapobiec zrobieniu grzybka), przemawia za wykorzystywaniem tego typu jednostek do nauki, jak również żeglarstwa plażowego. W końcu, masa łódki umożliwia samodzielne zwodowanie z piaszczystego brzegu.
Cena jachciku (wersje 7 m2, 8,5 m2 i 10 m2 odpowiednio: 8900, 9800 i 10700 zł) czyni z niego produkt konkurencyjny w tej klasie.
Podsumowując, Merlin to propozycja dla tych, którzy w żeglarstwie najbardziej cenią sobie właśnie żeglarstwo, w jego najczystszej formie z obsadzeniem wiatru, słońca i wody w rolach głównych. Staranne wykonanie świadczy o tym, że producent (i konstruktor w jednej osobie) poważnie podchodzi do zagadnienia bezpieczeństwa na wodzie. Pułap cenowy nie odsuwa pływania na takiej jednostce w sferę odległych i nigdy niespełnionych marzeń. To ważne. Bo choć żeglarstwo zawsze uważane było za swego rodzaju „wyższą” formę rekreacji, to jednak przez kolejne dziesięciolecia udowadniano również, że może być uznane za „sport dla każdego”. Pojawianie się na rynku łódek takich jak Merlin zdaje się to potwierdzać.
MERLIN długość 3,7 m szerokość 1,5 m zanurzenie 0,12/0,80 m powierzchnia żagli 7/8,5/ 10 m2 załoga 1- 3 osoby konstruktor: Marek Jankowski
Merlin w 3 wersjach ożaglowania: 7; 8,5 oraz 10 m2
fot. ze strony producenta www.kama.net.pl
|
| |
|
|
|
|
|